Zza drzew zaczął wyłaniać się mały i ładny domek obrośnięty bluszczem. Zdyszana stanęłam przed jego drzwiami. Zdezorientowana zapukałam w drzwi, które po chwili zaskrzypiały i otworzyły się przede mną. Zmarszczyłam brwi niepewnie wkroczyłam do budynku. Już na wejściu ogarnął mnie chłód i niepokój. Mimowolnie zatrzęsłam się z zimna. Rozejrzałam się dookoła. W rogu pomieszczenia stała kanapa, a przed nią mały stoliczek. W drugim rogu stał wielki regał książek. Niczego więcej w tych egipskich ciemnościach nie potrafiłam zauważyć.
Nie miałam pojęcia co mam robić. Po kilku minutach stania w miejscu jak słup soli ruszyłam do przodu. Poczułam zapach mięty z kurzem. Nagle na coś wpadłam. Przerażona pisnęłam, po czym zrozumiałam, że to był stolik. Uspokoiłam się w duchu i ruszyłam dalej. Z tysiącem scenariuszy i ponurych myśli dotknęłam ściany. To tylko ściana, zaśmiałam się w myślach. Przesuwając dłonią po ścianie natknęłam się na kolejne drzwi. Zafascynowana zaczęłam szukać klamki. Gdy w końcu ją znalazłam chciałam otworzyć drzwi, które pod moim naciskiem nawet nie drgnęły. Zrezygnowana westchnęłam. Przejechałam dłonią po ścianie, na której poczułam dziwne wybrzuszenie. Starałam się to zidentyfikować. W pewnym momencie drzwi z hukiem otworzyły się. Odskoczyłam do tyłu. Zajrzałam do pokoju, z którego biło jasne światło. Był to pokój pełen luster. Dziesiątki moich odbić wpatrywało się we mnie. Każda ja była inaczej ubrana. Byłam wstrząśnięta tym co teraz zobaczyłam. Żadne odbicie nie powtarzało moich ruchów. Odbicia miały wyciągnięte ręce, jakby chciały, żeby je złapać. Podeszłam do jednego z luster i powoli zbliżyłam do niego trzęsącą rękę. To odbicie miało na sobie świecącą suknie sięgającą do kostek i diamentową koronę na głowie. Poczułam jakbym wkładała rękę do wody, a nagle ktoś mnie za nią łapie i próbuje wciągnąć do lustra. Krzyknęłam.
Nagle otworzyłam oczy i zaczęłam łapczywie wdychać powietrze. Zrozumiałam, że zasnęłam w wannie, w której zaraz bym się utopiła. Cała się trzęsłam. Wyszłam z zimnej już wody i ubrałam się, po czym poszłam się położyć. Starałam się zasnąć, jednak nie potrafiłam przestać rozmyślać o dziwnym śnie.
~*~
No to jest i prolog. Krótki, ale jest. W tym momencie zdałam sobie sprawę, że nie dodałam bohaterów, więc zaraz się za to zabiorę... Wracając do rzeczy. No to ja zabieram się do dalszego pisania, rozdział przewiduję za tydzień. Mam nadzieję, że prolog chociaż trochę spodobał się Wam. Mam nadzieję, że skomentujecie, bo to daje kopa w dupę i zachęca do dalszego pisania. A dotychczas była masa wyświetleń, a brak komentarzy. Pozdrawiam. xx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz